Love in London III - sukcesy i porażki

...czyli tam, gdzie diabeł mówi dobranoc :)

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Megan i Zayn Malik



Sarah i Steve Garcia



Lux Malik



Aaron Javadd Malik



Hurija Anne Malik



Noah i Fatin Malik



Harry, Liam, Niall i Louis



23.09.2015 o godz. 14:10
Czy dalej uważasz, że człowiekiem jest być tak łatwo? Zastanów się, pomyśl, być może mnie zrozumiesz. Człowiekiem jest być trudno. Nikt nie mówił Ci przy narodzinach, że będzie łatwo... Nie żałuj świata, zacznij pracować nad sobą. Najpiękniejsza pora — młodość. Zakochałam się w magii słów, w tym, w jaki sposób mnie dotykał i co mówił, kiedy mnie dotykał. Pociągnął mnie za sobą jak wiatr pociąga nasiona dmuchawca. Ja - bez woli... On jak żywioł. Są tacy mężczyźni, którzy pojawiają się w życiu kobiety, by je dokumentnie spieprzyć na zawsze.

Ja jestem jak latawiec urwany z uwięzi. Puf! Odfruwam... A ty - to zabawne, często to sobie powtarzam - masz dość siły, żeby mnie przy sobie zatrzymać, i dość inteligencji, żeby mi pozwolić uciec. Nie można uciec od własnego przeznaczenia. Ty jesteś moim przeznaczeniem. Nigdy nie będziemy należeć do siebie fizycznie, ale należymy duchowo. Zapadłeś we mnie tak głęboko, ja zapadłam w ciebie, jesteśmy uwięzieni. Nawet kiedy cieleśnie nie jesteś moim mężczyzną, jesteś w moich wspomnieniach, moich marzeniach. Możemy się rozłączyć, lecz nie możemy się już rozstać.


23.09.2015 o godz. 13:24

Hej!

Witam po długiej przerwie, dość długiej wg mnie. Patrząc na moje niedokończone opowiadania stwierdziłam że nie jestem wobec Was fair gdyż może ktoś czekał na ciąg dalszy, no ale cóż... Z weną i chęcią chcę Was zaprosić na początek 3 części/serii Love in London :) Nie chcę zaczynać czegoś nowego, a tutaj były ciekawe wątki, ktoś to jednak czytał za co bardzo ogromne dzięki :)

Być może jeszcze dziś pojawi się prolog a może i pierwszy rozdział, ale proszę o cierpliwość na początek. I zapraszam serdecznie :)
23.09.2015 o godz. 11:34
Schwytana w sidła własnych niepokojących myśli, upadająca, zupełnie sama, bezbronna, raniona, nieufna, chora, cierpiąca, pragnąca śmierci, uwięziona w błędnym kole depresji, torturowana przez własny umysł. Oto ja. Wpadłam w moją wewnętrzną histerię. Nie krzyczałam, nie płakałam głośno, nie biegałam i nie wyrywałam sobie włosów z głowy.

Cztery etapy smutku. Pierwszy to szok. Potem przyszło zaprzeczenie. To trwało aż do dzisiejszego ranka. Dziś ruszamy do następnego etapu. Gniew. Kiedy nadejdzie pogodzenie się?
Nadzieja bierze mnie w ramiona i trzyma w swoich objęciach, ociera mi łzy i mówi, że dziś, jutro, za dwa dni wszystko będzie dobrze, a ja jestem na tyle szalona, że ośmielam się w to wierzyć.

-Meg! Meg! - usłyszałam i zawahałam si nad odpowiedzią.
-Tak?
-Przyszliśmy do Zayna, nie wiesz gdzie możemy go znaleźć? - odezwał się Liam.




Spojrzałam na chłopaków i nie potrafiłam znaleźć odpowiedniej odpowiedzi na to krótkie pytanie. Czułam się zakłopotana, jak nigdy.

-No nie patrzcie tak na mnie. Nie ma go i już.
-Meg czy coś się stało? - zapytał nagle Niall.
-Stało się. Wyprowadzam się stąd.
-Nie rozumiem, tak nagle? - pytał Liam.
-Zayn myśli, że go zdradzam. To koniec.
-Pieprzysz jakieś głupoty... - mówił Liam.
-Raczej fakty.



Tagi: 7
07.01.2015 o godz. 16:29
Rozmowa z Sarah poprawiła mi nastrój, ale nie na tyle by zapomnieć o tym co powiedział Malik. Myśl o tym, że Zayn mógłby zniknąć z naszego życia dawała wiele do myślenia. Między innymi, że Liam była naszym przyjacielem... Siedziałam na łóżku i myślałam o tym co powiedziała Sarah - czyżby wina tkwiła w Liamie? Musze się dowiedzieć jak najszybciej o co w tym wszystkim chodzi... Mam zbyt wiele do stracenia, aby teraz zaryzykować.

-O Zayn, wróciłeś... - spojrzałam na wchodzącego Mulata do sypialni.
-Jak widzisz. - burknął.
-Wiesz, pomyślałam że powinniśmy to sobie wyjaśnić. jak najszybciej.
-Nie mamy o czym gadać. Liam wyraził się jasno. - powiedział Zayn i wszedł do łazienki.

Kiedy to usłyszałam coś mną tknęło. Pospiesznie wstałam i weszłam do łazienki za Zaynem.

-Co ty powiedziałeś? Liam wyraził się jasno?!
-Tak. Dokładnie tak.
-Nas nic nie łączy, a ten idiota naopowiadał ci jakichś bzdur!!! - krzyknęłam.
-Po pierwsze to nie krzycz moja droga bo dzieciaki śpią...
-A po drugie to mnie nie oskarżaj o coś, czego nie robię! - wrzasnęłam.
-Słuchaj Meg! Umawialiśmy się na coś... - Zayn chwycił mój nadgarstek i przycisnął mnie do drzwi.
-Puść mnie!
-Nie, dopóki nie zrozumiesz.
-Czego tym razem nie rozumiem? - spytałam, robiąc zaskoczoną minę.
-Małżeństwa! Jesteś matką - okej, ale teź źoną!
-Wiem o tym, puść mnie juź!
-Tylko źe chyba nie rozumiesz pojęcia wierność.
-Co Ty wygadujesz do cholery? - powtarzałam przez kilka minut, aź w końcu poczułam dość mocny policzek lądujący na mej twarzy. Nie potrafiłam tego zrozumieć, nawet nie chciałam. Dzisiaj skończyłam w końcu być cierpliwa na wahania nastroju mojego szanownego męźa, postanowiłam raz na zawsze się stąd wyprowadzić. Obiecał...

W ten oto wieczór przypomniały mi się słowa Harry'ego jak to próbował nie dopuścić do naszego ślubu. Bał się, być moźe równieź o moje źycie. Dokładnie wiedział jaki naprawdę potrafi być Malik. Bezpruderyjny, agresywny i wiecznie chcący więcej Bad Boy...
Dziś z źalem w głosie i ze łzami w oczach mogę śmiało powiedzieć "Tak Harry, miałeś rację...".

06.01.2015 o godz. 19:49
Popijając kawę w kuchni wpatrywałam się w przestrzeń za oknem. Mglisty poranek nie przywoływał nic dobrego, zwłaszcza po naszej krótkiej sprzeczce. Coraz bardziej zastanawiało mnie dziwne zachowanie Zayna. W gruncie rzeczy nic mu nie zrobiłam. Kiedy nasza niania odprowadziła Lux do przedszkola postanowiłam bez wahania wyjaśnić tę sytuację. Nużyło mnie już to, iż Mulat siedział przed telewizorem dobrą godzinę i nie odzywał się do mnie ani słowem.

-Zayn... Zayn!

Nie odpowiedział. Spojrzałam z niewyraźną miną w jego stronę i rzuciłam pierwszym lepszym kubkiem stojącym na blacie.

-Co ty wyprawiasz? Zwariowałaś?!
-Nie. Nie zwariowałam! Mam dość twoich gier! Zachowujesz się jak jakiś przeciętny nastolatek z patologiczną przeszłością! Chcę w końcu z tobą porozmawiać jak z normalnym facetem!
-A niby o czym? Co takiego masz mi do powiedzenia? - spytał.
-Co się z tobą dzieje? Dlaczego od jakiegoś czasu dziwnie sie zachowujesz? Dlaczego ignorujesz dzieci?! - pytałam.

Mulat spojrzał tylko w moją stronę, ukradkiem śmiejąc się pod nosem.

-Mów do cholery! - krzyknęłam.
-Was coś łączy, prawda? - zapytał krótko i stanowczo.
-Że co?! - wrzasnęłam przerażona.
-Ciebie i Liama coś łączy!
-Nie. - odpowiedziałam zdziwiona.
-Zaprzeczasz jeszcze?
-Ale Zayn jak ty mogłeś w ogóle tak pomyśleć? Ja i Liam? Nigdy.
-Wyprowadzę się stąd! Meg, jeśli kiedykolwiek zobaczę was w dwuznacznej sytuacji z nami koniec.
-Ale między nami nic nie jest, zrozum.
-Mam ci to jeszcze raz powtórzyć?
-Nie. Ale nie rób afery o byle co... - powiedziałam i pobiegłam na górę do sypialni.

Przekręciłam klucz w drzwiach i chwyciłam za komórkę. Wybrałam numer Sarah i otarłam łzę spływającą z mojego policzka.

-Sarah... Muszę się komuś wygadać. - powiedziałam.
-Coś się stało? Ty płaczesz?
-Zayn chce mnie zostawić. Chce nas zostawić.
-Ale jak to zostawić?
-Powiedział, że mnie i Liama coś łączy... - mówiłam, ocierając łzy.
-No wiesz...
-Przyjedź do mnie, proszę... Ale nie mów nic ojcu.
-Jasne, że przyjadę. Okej. Wieczorem będę.

Bałam się. Cały dzień spędziłam bawiąc się z maluchami i Aaronem. Mały czuł się już lepiej, ale nie mogliśmy zapomnieć o częstych wizytach u lekarzy i o jego chorobie.

Na zegarze minęła godzina 5:00 PM. Kiedy do drzwi zadzwonił dzwonek wiedziałam że to musi być moja przyjaciółka. Pobiegłam je otworzyć i od razu wtuliłam się w jej objęcia. Kiedy usiadłyśmy na łóżku z kubkiem kakao w ręku jak za dawnych czasów w końcu mogłam jej wszystko wyznać.

-Meg, nie płacz. On was nie zostawi. Za bardzo was kocha...
-Tylko ma skłonności do zdrady, co nie?
-Meg tak nie można myśleć. Liam mu coś nagadał pewnie.
-Nie wiem. Ostatnio się do mnie przystawiał...
-No wiesz?! Co za dupek.
-Tylko, że... Czasami mam wrażenie, że coś do niego czuje.
-Meg! Masz dzieci, nie pleć bredni.
-A teraz Zayn pewnie się wyprowadzi. W końcu nie jestem mu do niczego potrzebna. On ma wszystko: sławę, pieniądze... Może mieć każdą.
-Ale to ciebie wybrał Meggie.
-Tak myślisz? To po co te głupstwa...?
-Może to Liam chce popsuć wasz związek, to takie prawdopodobne po tym co powiedziałaś. - stwierdziła Sarah.

12.06.2014 o godz. 14:15
Małżeństwo, prawdę mówiąc, to dzisiaj spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Upada, zakłada się drugie. I się kręci, aby jakoś, aby dalej, aby do końca...

-Meg, śpisz? - zapytał Zayn.
-Nie.
-W większości małżeństw ludzie rozmawiają ze sobą, wiesz?
-Rozmawiamy Zayn.
-Dziwnie się czuje, odnoszę wrażenie, że kobiety nie mają poczucia rzeczywistości.
-No chyba nie zaczniesz mi teraz wmawiać, że nie jesteś takim samym grzesznikiem jak ja? - spytałam, wpatrując się w jego oczy.

Zayn wcale nie zakładał, że nigdy się nie rozwiedzie. Brał pod uwagę taką ewentualność chociażby ze względu na statystykę, lecz sądził, że najpierw nastąpią różne wydarzenia: urodzi im się dziecko, kupią dom, posprzeczają się trochę o wybór mebli, o teściów, o to, kto zapomniał wyrzucić śmieci, urodzi się drugie dziecko, z oporami przeprowadzą się, zaczną kłaść się spać o różnych porach, przestaną kupować okolicznościowe kartki do prezentów urodzinowych, zaczną racjonować seks, przestaną uśmiechać się do siebie na powitanie i często będą robić sobie drobne złośliwości oraz czynić wyrzuty, z których się uzbiera sporo wzajemnej niechęci, odbędą kilka sesji z psychologiem w poradni małżeńskiej, pojadą bez dzieci na smętne wakacje nad morzem, przebrną przez ostatni rok w nabrzmiałej ciszy, od czasu do czasu przerywanej awanturą, i w ogóle nie będą się kochać. I dopiero wtedy wystąpią o rozwód. Tak to miało wyglądać. Nie ma czegoś takiego jak szczęśliwe małżeństwo, jeśli rozumiesz przez to związek bez problemów. Każdy związek ma swoje wady i słabe punkty...

-Zayn! Ty mnie w ogóle słuchasz? - zawołałam.
-Taa... No pewnie, że tak. - brunet zwątpił w to, co mówił.
-O czym Ty tak myślisz?
-O nas.

Nie był zupełnie nieczuły. Jego okrucieństwo polegało na nieobecności. Nawet gdy siadał przy stole, jadł przygotowane przez nią posiłki, myślami był gdzie indziej... Często pytano go, czy rozumie swoją żonę. Śmiał się zawsze i odpowiadał, że pytanie jest głupie i źle zadane.

-Jesteś już dużym chłopcem, więc spróbuj zachowywać się jak dorosły, okej? - zapytałam.
-Pewnie, a teraz dobranoc. - Zayn odwrócił głowę i zgasił nocną lampkę.

Można sobie powtarzać, że związek należy budować na szczerości, ale nawet to nie jest prawdą, bo w rzeczywistości człowiek chętnie będzie okłamywał siebie albo ukochaną osobę, jeśli widzi, że w ten sposób uda mu się uniknąć bólu.

Prawda jest taka nudna. I tyle jest z nią kłopotów. Ja mówię ludziom tylko to, co chcą usłyszeć. Czy to źle? Są wtedy zadowoleni, a czasami nawet szczęśliwi. Dlaczego miałabym ich martwić? Nie rozumiem...

Z samego rana wychodząc z łóżka myślałam o dziwnym zachowaniu Zayna. Jego wyraz twarzy budził wątpliwości co do tego, iż jest szczęśliwy. Czyżby miał nas dość? Mówił też jakoś z niedomówieniami, z uśmiechem wciśniętym w twardy kąt ust. Był inny, nieswój, taki obcy. Pozbawiony uczuć ukrywał to, co tłumiło jego duszę. Byłam pewna, że znajdę wówczas odpowiednie słowa, żeby wyrazić to, co mnie dręczy, wytłumaczyć mu, dlaczego jestem tak okropnie przerażona.

Nie należałam do dziewczyn, które na imprezach tańczą na rurze, chodząc do łóżka z każdym, kto im się podoba i poprawiają sobie szminkę we wstecznym lusterku złapanej bladym świtem taksówki. Byłam jedną z tych kobiet, z którymi faceci umawiają się na sobotę dopiero w środę. Czytałam książki dla przyjemności i bez problemu odróżniałam widelec do ryby od zwykłego widelca. Może i lubiłam sobie poflirtować, ale bez szaleństw, jak w dziewiętnastym wieku, z całowaniem w rękę przed poproszeniem do walca.

Na pozór widok zaspanego Zayna budził we mnie nieokreślone emocje. Nie wiedziałam co zrobić, aby dowiedzieć się co jest nie tak. Czyżby moja przeszłość miała coś z tym wspólnego?

-Tatusiu...! - krzyknęła Lux.
-Nie mam teraz czasu! - Malik warknął w złości i wszedł do łazienki.

Blondyneczka spojrzała na mnie ze łzami w oczach i zgaszonym uśmiechem.

-Chodź córeczko, co się stało? - zapytałam, biorąc Małą na kolana.
-Chciałam powiedzieć tatusiowi o tym co opowiadał mi wujek Liam, wiesz... - mówiła.
-Ja chętnie posłucham. - uśmiechnęłam się do córeczki.
-Bo wujek powiedział... - zaczęła.
-Lux, przestań wreszcie słuchać wujka Liama! Czy ty nie masz koleżanek w swoim wieku?! - Zayn nagle wychylił się z łazienki i krzyknął. Dziewczynka rozpłakała się i wybiegła z pokoju.
-Zwariowałeś?! - zapytałam, wstając.
-Nie! Mam dość tego frajera.
-Nie musisz krzyczeć na dziecko! Co ona ci zrobiła?!
-Nie będę o tym teraz rozmawiał.
-Jesteś beznadziejny wiesz? - powiedziałam i ruszyłam w kierunku drzwi.
-Równie beznadziejny jak Ty. Wyjdź stąd w ogóle! - krzyknął i trzasnął drzwiami.
12.06.2014 o godz. 12:33
Nauczyłam się jednak, że sami tworzymy własne szczęście i że sięgnięcie po coś, czego pragniemy, oznacza również utratę czegoś innego. A kiedy gra toczy się o wysoką stawkę, strata może być bardzo dotkliwa. W życiu chodzi o coś więcej niż tylko bycie szczęśliwym. Chodzi o odczuwanie całej gamy emocji: szczęścia, smutku, złości, żalu, miłości, nienawiści. Jeśli spróbujesz stłumić jedną z nich, stłumisz je wszystkie. Człowiek jest wtedy najszczęśliwszy, kiedy dokoła siebie widzi to, co nosi w sobie samym...

-Lux, najwyższa pora żebyś poszła spać... - mruknął Liam.
-Nie chce!
-Mała nie musisz na mnie krzyczeć. Już najwyższa pora. - łudził się Payne.
-Rodzice mnie zostawili? Nie kochają mnie? - spytała niespodziewanie dziewczynka robiąc smutną minę.
-Nie. Co ci przyszło do tej małej główki?
-Bo... Wujku oni mnie chyba nie kochają, nie chcą kupić mi psa... - mówiła Lux.
-Wiesz co, kiedy miałem tyle lat co Ty też bardzo chciałem mieć jakieś zwierzę w domu.
-Naprawdę? - zapytała, podnosząc głowę do góry.
-Niestety rodzice nigdy nie się nie zgodzili, ale wiesz... Często oglądałem filmy ze zwierzakami.
-Ja też mogę? - spytała Lux.
-No pewnie, że możesz. A teraz już śpij... A jutro jak wstaniesz na pewno zastaniesz rodziców.
-No okej...

Ludzie marzą i mylą marzenia z tym, co uważają za rzeczywistość... To zabawne - jako dzieci wierzymy, że możemy zostać, kim chcemy, znaleźć się tam, gdzie zapragniemy, bez ograniczeń. Oczekujemy czegoś niezwykłego, wierzymy w magię. Potem dorastamy i mijają lata niewinności. W nasze życie wkrada się rzeczywistość i nagle zdajemy sobie sprawę, że nie możemy zostać tym, kim chcemy, i musimy się zadowolić czymś zupełnie innym. Nie pozwól nikomu ukraść twoich marzeń. Bo o marzenia, choć z początku wydają się nieosiągalne, trzeba walczyć. Idź za głosem swego serca, bez względu na wszystko. Zacznij wierzyć w siebie, a Twój świat zmieni się na lepsze szybciej niż kiedykolwiek marzyłeś.

-Myślisz, że Lux zasnęła? Była zła na mnie... - mruknął Zayn niosąc śpiącego Aarona na rękach do domu.
-No wiesz, to twoja ulubiona córeczka. Sam z nią porozmawiaj jutro.
-Meg, przecież wiesz jak jest... Trudno jest mi pogodzić to wszystko ze sobą. Ty, dzieci, dom, zespół...
-To zrezygnuj z czegoś. - stwierdziłam, otwierając drzwi wejściowe.
-Jesteśmy już. - powiedział Malik.
-To my będziemy się zbierać, Lux i trojaczki śpią. - odpowiedział Harry.
-Dziękuje wam za wszystko. - uśmiechnęłam się.
-Korzystaj póki możesz. - zaśmiał się Niall.
-Będę pamiętać. - przytuliłam Horana.

Nigdy nie zostawiaj przyjaciela. Przyjaciele to wszystko dzięki czemu udaje się nam przebyć ten świat - i jedyne z tego świata, co może uda nam się spotkać w następnym. Najważniejsze jest nie to, jak wyglądamy, ale rola, jaką odgrywamy w życiu naszych bliskich. Ludzie wybierają szczególny rodzaj osób na powierników, ponieważ akurat takiego, a nie innego towarzystwa szukają w danym momencie swojego życia, a nie dlatego, że ich wzrost wiek lub kolor włosów jest odpowiedni. Jest tyle pięknych rzeczy, które można dostrzec, jeżeli tylko się umie patrzeć. Życie jest rodzajem obrazu. Bardzo dziwnego, abstrakcyjnego obrazu...
12.06.2014 o godz. 12:32
Wielkimi krokami zbliżał się powrót naszego synka, z każdą godziną na moim sercu pojawiało się znikąd przenikające ciepło, które przynosiło iskierkę nadziei na lepsze, nowe jutro. Rzeczywistość tłumiła dotąd złe emocje i zachowania. Lux odrabiała prace domową, a trojaczki grzecznie bawiły się w swoim pokoju. Byłam na tyle nowoczesną mamą, że tym razem postawiłam na zwykłą elektroniczną nianię, a nie spędzanie pół dnia w ich pokoju. Staroświeckie poglądy mojej ukochanej teściowej też poszły w zapomniane...

-Megan, już jestem! - nagle drzwi wejściowe otworzyły się a w nich stanął uśmiechnięty Zayn.
-Co tak późno?
-Wywiad się przeciągnął.
-Jasne, zapewne tak jak ostatnio. Podgrzać ci obiad?
-Już jadłem... Padnięty jestem. - mruknął i wszedł do łazienki.

Mówią, że diabeł tkwi w szczegółach. Ale może właśnie do tego wszystko się sprowadza. Do miłości, która nie jest falą namiętności, lecz decyzją, by poświęcić się komuś, niezależnie od tego, jakie przeszkody stoją nam na drodze. I może podejmowanie tej decyzji wciąż, dzień po dniu, rok po roku, mówi więcej o miłości, niż gdyby w ogóle nie było trzeba stawać przed takim wyborem. Małżeństwo to umowa dwojga wolnych ludzi, a miłość zaczyna się od iskry i tak samo szybko może zgasnąć.

-Tato, tatusiu! - krzyczała Lux, zbiegając po schodach.
-Co tam Kochanie? - brunet złapał dziewczynkę w pasie i wziął na ręce.
-Chce psa!
-Że co proszę? Psa w moim domu? Wiesz, że to niemożliwe.
-Wszystkie moje przyjaciółki mają jakieś zwierzaki... - westchnęła dziewczynka.
-Ale ty możesz mieć co najwyżej mrówkę Lux. - zaśmiał się Zayn.
-Będę płakać! - krzyknęła blondyneczka.
-Kochanie dzisiaj nie mamy czasu, zaraz przychodzą wujkowie, a my jedziemy po Aarona. Masz być grzeczna... Nie zapomnij. - odpowiedział Mulat i postawił Lux na podłodze.
-Ale jak to?! - tupnęła nóżką dziewczynka.
-Zapomniałaś, że Aaron dziś wraca Lux?
-No nie..., ale znów mnie zostawiacie! - krzyknęła i pobiegła na górę.
-Lux!!! - wrzasnął Zayn.
-Zostaw ją. Przejdzie jej. - powiedziałam i usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Otworzę... - mruknął Mulat.
-Jesteśmy... - zawołał Niall.
-Nie wiem jak wam dziękować, akurat mama dostała pilny telefon... A niania ma wolne. - powiedziałam.
-W porządku, przecież zawsze możecie na nas liczyć, co nie chłopaki? - zapytał Harry.
-No pewnie. - odpowiedzieli, prawie chórem.
-Gdyby coś się działo - dzwońcie. To nie potrwa długo. - dodał Zayn.
-Nie spieszcie się najważniejsze, że z Małym wszystko dobrze. - powiedział Liam.

Spojrzałam ukradkiem na Payne'a. Ludzie są tylko ludźmi i nikt nie jest doskonały, ale w małżeństwie chodzi o to, by tworzyć zespół. Nie można kochać dwóch osób tak samo. To po prostu niemożliwe. Kochasz każdego człowieka inaczej, bo jest jedyny w swoim rodzaju i on w tobie również dostrzega twoją niepowtarzalność. Im lepiej się poznajecie, tym bogatsze stają się barwy waszej relacji. Wszystko jest w Tobie. Złe emocje i dobre myśli. W życiu chodzi o to, żeby pozbyć się tych pierwszych i mieć jak najwięcej tych drugich. I to jest właśnie szczęście. Ale są takie zakamarki duszy, które pozostają nieznane, bo nie da się poznać do końca drugiego człowieka, choćby nie wiem co. Lepiej popełniać błędy, niż nic nie robić. Decyzje, które podejmuje się w ułamku sekundy, zawsze odkrywają naszą prawdziwą naturę, nasze autentyczne "ja". Czy nam się to podoba, czy nie. I kiedy przychodzi ten ułamek sekundy, nie myśl, nie analizuj, nie czuj i nie odgaduj cudzych zamiarów. Po prostu reaguj. Uwierz. Uwierz sobie.
12.06.2014 o godz. 12:30
Schwytana w sidła własnych niepokojących myśli, upadająca, zupełnie sama, bezbronna, raniona, nieufna, chora, cierpiąca, pragnąca śmierci, uwięziona w błędnym kole depresji, torturowana przez własny umysł. Oto ja. Wygląda na to, że tylko cierpiąc, potrafimy zobaczyć, co jest naprawdę ważne. Bolesne wspomnienia same przychodzą i pociągają za sobą cały sznur moich chorych myśli. Czuję, że jestem całkowicie sama, odepchnięta, niezrozumiana. Cały świat przeciw mnie jednej. Jestem do niczego. Kochałam go, kochałam o wiele bardziej, niż powinnam była, a mimo to nadal nie dość mocno. Byłam w nim zakochana, ale to nie wystarczało, by cokolwiek zmienić – ta miłość mogła nas tylko co najwyżej jeszcze bardziej zranić. Zranić go jeszcze bardziej niż kiedykolwiek byłabym w stanie. Tylko to mnie obchodziło – to, czy go znowu nie skrzywdzę. Ja sama na wszystko to, co to uczucie miało mi przynieść, zasłużyłam. Miałam nadzieję, że wiele wycierpię. Stan mojego umysłu pozwalał mi na zwykłe przemyślenia i wyciąganie wniosków z danej sytuacji. Moje dziecko miało jutro wyjść ze szpitala, jego stan uległ znaczącej poprawie, a co najlepsze Aaron był już prawie zdrowy... Prawie robiło tu wielką różnicę, bo przecież czekało nas mnóstwo wizyt u lekarzy. Bałam się, tak bardzo bałam się szczególnie samej siebie. Swoich ruchów i poczynań, swojego błędnego "ja", które wprowadzało mnie w istny zagubiony świat jakim były moje wszelkie flirty i romanse. Bałam się go zranić. Zayn był moim mężem, którego chwilami potrafiłam się bać. Wtedy przypominałam sobie słowa Stylesa, który twierdził, że kiedyś będę żałować związku z nim. Żałuje? Nie. Po prostu czuje się zbyt samotna w tym świecie fleszy i błysków aparatu. Ludzie uważają, że pierwsza miłość jest piękna i nigdy nie piękniejsza niż w momencie, kiedy ta pierwsza więź się zrywa. A jednak to pierwsze złamane serce zawsze boli najbardziej, goi się najwolniej i pozostawia najbardziej widoczną bliznę. Co w tym pięknego? Nic. Do tej pory wiele przecierpiałam,już więcej nie chcę. Chcę być szczęśliwa.

Dochodziła 16:00 PM. Zostawiłam trojaczki u rodziców Zayna i pospiesznie udałam się do przedszkola po Lux. Pogoda coraz bardziej przypominała tę jesienną, deszczową. Coraz mniej chciało mi się wychodzić z domu, niestety obowiązki zapracowanej wręcz kury domowej dawały po sobie znaki. Wsiadłam w samochód i już po pół godzinnej jeździe znalazłam się na miejscu.

-Lux, skarbie! Jedziemy do domu! - zawołałam.
-Mamo już? - podbiegła do mnie blondyneczka uczesana w dwa kucyki na swojej główce.
-Tak Kochanie. Najwyższy czas, jutro znów zobaczysz się z koleżankami.
-Mamo mówiłam Ci, że to są moje przyjaciółki.
-No dobrze Lux, ale pospiesz się. Chodź zawiążę Ci buty.
-To nie buty tylko vansy.
-Lux! Przestań mnie poprawiać.
-Tata mówi, że to vansy.
-Tata ma własny punkt widzenia Kochanie.
-Mamo... A co to jest własny punkt widzenia?
-Pff... Jedźmy już...

Czasami pytania mojej córeczki dawały mi do zrozumienia, że jest inteligentna po tacie. Cieszyłam się z tego, aczkolwiek bałam się o jej przyszłość. W końcu życie wśród uporczywych fanów było różne, a nasze dzieci jeszcze nie brały życia na poważnie, co chwilami przyprawiało o zawrót głowy. Każdy człowiek boryka się w życiu z jedną prawdą, której nigdy w pełni nie pojmie. Musi przerabiać wciąż te same lekcje, popełniać takie same błędy, zanim ich sens dotrze wreszcie do jego świadomości. Dorosłość nie jest niczym więcej niż tylko odkrywaniem, że wszystko, w co wierzyłeś, kiedy byłeś młody, to fałsz, a z kolei wszystko to, co w młodości odrzucałeś, teraz okazuje się prawdą. Kto szuka, ten najczęściej coś znajduje, niestety czasem zgoła nie to, czego mu potrzeba. A ja? Uwielbiałam żyć w tym świecie. Myślałam, że wreszcie odnalazłam własne miejsce, które mogę nazwać prawdziwym domem. Ale rozumiem teraz, że poczucie przynależności nie jest niczym fizycznym. Nie możemy go odnaleźć, zmieniając miejsce lub to, co robimy. Musimy nieść je ze sobą. I wcale nie chcę być zimna jak głaz, nawet jeśli dzięki temu miałabym nie cierpieć. Płaczą tylko małe głupie dziewczynki.
12.06.2014 o godz. 12:29
W ROLACH GŁÓWNYCH WYSTĘPUJĄ:

Megan i Zayn Malik



Lux Malik



Aaron Javadd Malik



Noah, Fatin i Hurija Anne Malik



Sarah i Steve Garcia



Liam



Harry



Louis



Niall




Tagi: BOHATEROWIE
12.06.2014 o godz. 12:27
"Miłość nie polega na tym, aby wzajemnie sobie się przyglądać, lecz aby patrzeć razem w tym samym kierunku. Prawdziwa miłość oznacza,że zależy ci na szczęściu drugiego człowieka bardziej niż na własnym, bez względu na to, przed jak bolesnymi wyborami stajesz. W miłości nigdy nie jest za późno na drugą szansę. Zakochaliśmy się w sobie mimo dzielących nas różnic, a gdy już to się stało, zrodziło się coś wyjątkowego i pięknego. Moim zdaniem w ten sposób kocha się tylko raz i dlatego każda nasza wspólna minuta jest na trwałe wyryta w mej pamięci. Nigdy nie zapomnę ani jednej chwili."

Megan


"Miłość to raptem słowo. Słowo z kina, z książki, z kolorowego pisma. Tak wielu ludzi wierzy, że wystarczy je wypowiedzieć i już będzie dobrze, bo ono uleczy, uratuje, oczyści. A to tylko słowo. Łatwo je wypowiedzieć, równie łatwo unieważnić. Ale spróbuj je przekształcić w prawdziwe, trwałe uczucie, zmień je w ściany domu, który stać będzie latami, niczym nie zagrożony i da ci szczęście, bezpieczeństwo, poczucie sensu i radości z każdej spędzonej wspólnie chwili. To jest trudne, a często niemożliwe. Nie wielu to umie. Tylko dlatego, że coś nie wyszło, nie można zakładać, że na świecie nie ma innych ludzi do kochania. Miłość jest zbyt ważna, by iść bez niej przez życie."

Zayn
Tagi: PROLOGUE
12.06.2014 o godz. 11:04

Hej


Opowiadanie "Love In London II" będzie kontynuowane na tej stronie, na moim pierwszym blogu.

Zapraszam do czytania :)
Tagi: /info/
12.06.2014 o godz. 10:56
Hej! Właśnie zauważyłam, że zostałam nominowana do Liebster Award więc postanowiłam podziękować za tę nominację AnotherGirl.


Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”, przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie to Ty nominujesz 11 osób oczywiście informując ich o tym oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował :)


MOJE ODPOWIEDZI:

1. Jak masz na imię?
Gosia.

2. Ile masz lat?
Chyba najwięcej na bloblo :D Rocznikowo 22 ;)

3. Jaka jest Twoja ulubiona piosenka?
Obecnie nie mam ulubionej, jest wiele które lubię.

4. Dlaczego zdecydowałaś/łeś się prowadzić bloga?
Wcale nie miałam zamiaru go prowadzić :D

5. Jak nazywają się Twoi najlepsi przyjaciele?
Dawid i oczywiście niezastąpiona Mama ;)

6. Co robisz, gdy masz doła?
Chodzę wkurzona na wszystkich i wszystko.

7. Ulubiony kolor?
Czarny.

8. Czy jest jakaś książka, którą chciałbyś/chciałabyś polecić?
Raczej nie.

9. Ulubiony film?
Uwielbiam stare dobre komedie z Louis'em de Funes'em :D

10. Podaj kilka ulubionych blogów.
RebelChick17 beautiful-chick

11. Czym byś chciał/a się zająć w przyszłości?
Chyba na początku uporządkować swoje życie :)

___________________________________________
_____________________________________

Moje nominacje:

MaalikGirl
CarmenBlue
Swaaag6
DontCry
Selenaxdd
beautiful-chick
LoveYouJustinForever
EwelaBieber
Fuck-everything-im-Belieber
ImBelieber
Unrequited-Love-JB

Moje pytania:

1. Jak masz na imię?
2. One Direction vs Justin Bieber?
3. Ulubiony blog?
4. Co Cię skłoniło do pisania bloga?
5. Masz jakąś fobię?
6. Trzy rzeczy bez których nie możesz się obyć?
7. Masz chłopaka/dziewczynę?
8. Ulubione miejsce na Ziemi?
9. Harry Styles vs Zayn Malik?
10. Ulubiona kreskówka?
11. Czytasz mój blog?



liebster2.png
03.03.2014 o godz. 14:34

Każdemu Wam z osobna chciałabym życzyć wszystkiego, co najlepsze w tym nowym 2014 roku, aby każdy nowy dzień był przepełniony przede wszystkim radością, aby marzenia nawet te najmniejsze zostały spełnione i aby z waszych twarzy nie znikał nigdy uśmiech.

Tutaj jako bloggerka i amatorka pisania opowiadań życzę każdemu oczywiście dużo motywacji bo to najważniejsze, dużo komentarzy i miłych słów, które dają nam poczucie, że jesteśmy lubiani i wyjątkowi w gronie "pisarzy" ^^

Mam nadzieję, że nie będziecie mieli żalu tutaj jeśli powiem, że to koniec moich opowiadań. Jestem osobą, która ma mnóstwo pomysłów, ale przy ich realizacji traci ochotę na ciągłe dodawanie rozdziałów. Nie znikam stąd jako Cocosanqa20, bo nadal chce widzieć efekty Waszej pracy, chce czytać nowe rozdziały, które dodajecie. Na pewno pozostanę i będę dodawać nowe wpisy, a i mam nadzieję, że Wy mnie również będziecie odwiedzać :)


Tagi: /info/
02.01.2014 o godz. 11:37
Kochani!

Te sześć chapterów napisanych o Tay i Justinie przeze mnie jest krótkim wstępem do opowiadania, które napisze moja dobra koleżanka, bloggerka, pisarka - amatorka, romantyczka, "moje natchnienie" w chwilach braku weny.

Z całym szacunkiem do czytelników ogłaszam zakończenie "beautiful and young" z przyczyn powstania kolejnego opowiadania, mam ogromną nadzieję, iż stanie się ono tak popularne jak poprzednie.

Aniu - beautiful - chick to Ty przejmujesz pałeczkę, więc już dziś życzę Ci powodzenia przy tym co lubisz, czyli przy pisaniu :)

A was zapraszam na moje nowe blogi:

pinezQa
wonderful-chick

Pozdrawiam i zapraszam do odwiedzin!

Tagi: /info/
26.11.2013 o godz. 19:28
Chapter VI.

ON

Z chwili zamyślenia wyrwał mnie sygnał nadjeżdżającej karetki pogotowia. Znieruchomiałem. Te kilkanaście minut mojego życia dało mi we znaki tak wiele, iż nie potrafiłem zapanować nad swoim lękiem. Tak bardzo bałem się, że ją stracę.

ONA

Odpłynęłam w Krainę Morfeusza śniąc o tym, co było takie piękne, o tym co wspólnie przeżyliśmy. Każdy fragment mojej przeszłości wyrył w psychice ślad, który nie miał końca...
Tagi: .
21.11.2013 o godz. 18:04
Chapter V.

ON

Kiedy otworzyłem na oścież lekko uchylone drzwi od naszej sypialni zamarłem. Leżała na łóżku nie dając żadnego znaku życia, nieruchoma. Chwyciłem za jej rękę, która nawet nie zadrżała pod wpływem mojego ucisku. Nagle spostrzegłem otwarte opakowanie po pastylkach nasennych. Coś Ty najlepszego zrobiła, Tay...?!

ONA

Połknęłam całą garść tabletek zastanawiając się, czy dobrze zrobiłam. On nie wróci... Słowa, które powtarzałam w myślach dawały mi do zrozumienia, że straciłam wszystko... The End.
Tagi: .
20.11.2013 o godz. 19:45
Chapter IV.

ON

Kiedy dotarłem na miejsce, zawahałem się. Po raz pierwszy w życiu chwyciłem za paczkę L&M'ów. Wyrzuciwszy resztę niedopałku przez okno wyszedłem z samochodu i skierowałem się w stronę wejścia mojego domu. Złapałem za klucze, przekręciłem zamek... Pusto, szaro, głucho. Zasłonięte okna, zapach dymu papierosowego i wypitego whisky unosił się w powietrzu niczym latająca mucha... Nie tego oczekiwałem. Stałem nieruchomo przez kilkanaście sekund. 1, 2, 3 ...

ONA

Moje życie straciło sens w mgnieniu oka. Justin, mój ukochany Justin mnie opuścił. Bieber - gdzie jesteś...?! Poznałam go tak szybko, jak i straciłam. Przez swoją własną głupotę, przez każdy głupi tekst..., przez alkohol... Co ze mną będzie...? Już nie zostało mi nic, poza jednym. Mam jedno, jedyne wyjście. Śmierć. Tak, chce umrzeć. Chce widzieć go na własnym pogrzebie jak tęskni, jak szlocha, jak mu mnie brakuje... W łazience zawsze miałam pastylki nasenne, to one zazwyczaj pomagały mi zasnąć, to one usprawiedliwiały mnie przed niechcianym seksem. Tylko one teraz mogą mnie uratować z życiowej opresji... Tu i teraz...

Tagi: .
20.11.2013 o godz. 10:54
Chapter III.

ON

Zostawiłem ją, ale wiedziałem, że muszę tam wrócić. Głos wydobywający się z wewnątrz mojego ciała powtarzał: "Wróć. Daj jej szansę". Tak też zrobiłem. Nie obawiałem się niczego, jedynym ciosem jaki mogłaby mi teraz zadać byłaby jej ucieczka lub śmierć.

ONA

Spojrzałam w lustro i zobaczyłam nic nieznaczącą postać. Tak - to byłam ja. Bezwartościowa, pusta w środku, bez perspektyw na dalsze życie... Nazywałam siebie po imieniu, nie wahałam się obrazić, nazwać "pustą głupiutką blondynką". Kariera modelki przeminęła z wiatrem.
Tagi: .
19.11.2013 o godz. 20:11
Cocosanqa20
Love in London III - sukcesy i porażki
Skąd: Kujawsko - Pomorskie, Polska
O mnie: Romantic dreamer & bad girl 18.03.2011 ♥
statystyki